Szczep Szarotki



Argentyńska Flaga

W koncu po wielu godzinach jazdy w autobusie, dojechalismy do malego miasteczka Claromeco, ktorego nawet nie mielismy na naszych mapach. Jedyne co wiedzielismy, to jest zeby sie zapytac lokalnych gdzie jest “Lasek” w ktorym zyja “Scoutos Polacos”. Juz na przystanku spojrzano na nas dziwnie, ale wskazano palcem w strone wielkiego eukaliptusowego lasu. Wiec w klapkach, z plecakami, ruszylismy przez nadmorska wioske o zachodzie slonca. Przy bramie do lasku jeszcze raz zapytalismy o “Scoutos Polacos” i ku naszej uldze jeden z wartownikow pokazujac reka i mowiac cos bardzo szybko wskazal nam droge. Po 15 min znalezlismy miejscie na ognisko, brame i napis “Campamento Scoutos Polacos” – bylismy w domu. Po 3 tygodniach Patagonskich wojazy, hiszpanskiego i od czasu do czasu angileskiego, uslyszelismy znajome nam “CZUWAJ”. To byla komendantka Choragwii Harcerek w Argentynie hm Basia Cxxx. Okazalo sie ze caly oboz zostal wyslany na noc do lasu, a komenda miala wieczor do odpoczynku. Wiec spedzilismy kilka godzin wymieniajac sie przezyciami harcerskimi, przygodami obozowymi i wspomnianiami ze zlotow. W komendzie bylo 3 harcerzy, 5 harcerek, Basia i kucharka. Wszyscy byli w wieku od 20-26 lat i wygladali na bardzo zgrana paczke, a gdzies w lesie w szalasach spalo 25 harcerek i 4 harcerzy.

Nastepne kilka dni spedzilismy na obserwacji zajec, spiewu i harcow. W czasie posilkow cala komenda zbierala sie naokolo nas i lamana polszczyzna, hiszpanskim i angielskim wypytywala sie nas o Kanade, a my w porownaniu pytalismy ich o polityke, edukacje, prace i zycie w Argentynie. Zauwazylismy ze nasze harcerstwo nie jest tak bardzo inne od Argentynskiego. Spiewamy te same piosenki przy ogniskach, wydajemy te same rozkazy, uzywamy ten sam system zastepowych, a nasza mlodziez ma te same tematy, i zachowanie, choc tutaj tylko i wylacznie po hiszpansku. Jedynie po pysznym obiedzie byla prawdziwa ponad godzinna siesta, a kolacja byla po godz 8 (dlatego biedni Argentynczycy gloduja wieczorami na naszych zlotach :). Nastepna duza roznica byla na apelu. Choc kolejnosc byla podobna to na maszt wciagnieta zostala oczywiscie obok Polskiej flagi – Argentynska. Byl to nowy i jak bardzo inny symbol dla nas. A zamiast hymnu harcerskiego caly oboz codziennie powtarzal przyrzeczenie i puntky prawa harcerskiego.

Po 4 dniach pomoglismy spakowac oboz, i zabralismy sie razem z ta wspaniala, wesola i tak goscinna grupa do Buenos Aires i tam zmieszkalismy przez 3 dni w domach instruktorow, gdzie nasze dyskusje sie nie konczyly. Dowiedzielismy sie ze 95% poloni argentynskiej przyjechalo tam w czasie lub zaraz po II Wojnie Swiatowej. Harcerstwo w Argentynie choc istnieje tyle co nasze to jednak nie ma zadnego nowego narybku polskiego, i wiekszosc z nich nigdy nie byla w Polsce. Nawet ich urodzeni rodzice w Argentynie odwiedzili Polske wyliczajac to na jednej rece lub wcale. Skupiaja sie oni w dwuch osrodkach – Buenos Aires i Cordoba. Pomiedzy zuchami, harcerkami/harcerzami i instruktorami jest ich troche mniej niz 100. Trzymaja sie jednak silnie naszej, tak czesto nie znanej dla nich, Ojczyzny, i tak dobrze znanego dla nich ruchu harcerskiego, przekazywanego w opowiesciach i czynach przez dziadkow i rodzicow.

Bardzo goraco wszystkich namawialismy do przyjazdu na zlot w Polsce i mamy nadzieje ze przyjedzie ich jak najwieksza grupa.

Zdjecia z obozu mozna znalesc na stronie http://www.travelpod.com/travel-blog-entries/mrewkowski/2/1233363540/tpod.html

Czuwaj,
Malwina i Marcin Rewkowscy
ZHP pgk - Wiadomosci z Terenu
 

Szczep Szarotki © 2010  |  Strona Główna  |  Kalendarz  |  O Szczepie  |  Zbiórki i Zapisy  |  Galeria Zdjęć  |  Sklepik  |  Kontakt