Szczep Szarotki



Zuchowy Biwak "Olimpijczyk"

Przygotował zuch dwie ręce, po to by pojechać na biwak,
Ręka prawa rysowała, ręka lewa grała w piłkę, ale była zabawa!!!

Spakowane zuchy, ze szczepów Szarotki, Zarzewie i Bałtyk, zajechały autobusem w piątek wieczorem na teren skautów kanadyjskich w Orangeville. Biwak zaczął się 4go marca 2008, kominkiem pełnym pląsów i piosenek zuchowych, oraz wmaszerowaniem pochodni olimpijskiej przez wielokrotnego olimpijczyka Michała Mularskiego, na rozpoczęcie olimpijskiego biwaku. Po kubku ciepłej herbaty i jabłuszku, zuchy zakopały się w śpiworach i zasnęły.

Mali olimpijczycy obudzili się przed pobudką oboźnych Magdy Duchnik i Marty Karczmarczyk i już byli gotowi do zajęć. Po modlitwie, gimnastyce, i śniadaniu zuchy umyły swoje naczynia i ubrały się by wyjść na dwór. Pogoda dopisywała bo choć gdzieniegdzie jeszcze leżał śnieg po 20 cm to słoneczko dogrzewało aż do 16 stopni. Przed lunchem wędrowniczki i wędrownicy ze szczepów Szarotki i Bałtyk którzy także byli na biwaku w tym samym miejscu, zorganizowali 6cio-stacjową Olimpiadę. Po wielu dyscyplinach: grach w piłkę, biegach ze związanymi nogami, rzutach do celu, układaniu rebusów, graniu w ringo i w składanki, wykończone i głodne zuchy zasiadły do spaghetti i sałaty. Po obiedzie i śpiewie zuchy znowu się ubrały w zimowe ubrania i ruszyły w las by stworzyć małe teatrzyki punktów Prawa Zuchowego. Przed obiadem zuchy jeszcze zdarzyły zrobić tor przeszkód, zagrać w ‘scavenger hunt’ i inne gry terenowe. Po przepysznej kolacji ugotowanej przez Pyzę i Jana Giemzę zuchy przebrały się w mundurki i zasiadły do kominka. Po kominku zuchy miały za zadanie ubrać się w rekordowym czasie i wyszliśmy na niespodziankę pod gwiazdami. Tam zuchy zostały odznaczone medalami w świetle pochodni i sztucznych ogni. Po takich przygodach sen przyszedł łatwo na oczy młodych olimpijczyków.

W niedziele po modlitwie, gimnastyce i gofrowym śniadaniu, zuchy pograły w kilka gier terenowych. Następnie posprzątaliśmy domek w którym byliśmy, przebraliśmy się w mundury, w kręgu parady ściągnęliśmy Polską Flagę z masztu i rozdaliśmy sprawności Olimpijczyka. Potem już nam nic nie zostało jak ruszyć z powrotem do domu. Nasza podroż jednak się nie skończyła gdyż o 14:30 wzięliśmy udział we Mszy Św. w kościele Maksymiliana Kolbe. Dopiero po Mszy nasze olimpijskie zuchy zapakowały się z i odjechały z rodzicami. Dzięki wspanialej komendzie biwak był bardzo udany i wszystkie zuchy (i rodzice :) już nie mogą się doczekać następnego wyjazdu .

Czuwaj,
Phm. Malwina Rewkowska
 

Szczep Szarotki © 2010  |  Strona Główna  |  Kalendarz  |  O Szczepie  |  Zbiórki i Zapisy  |  Galeria Zdjęć  |  Sklepik  |  Kontakt