Dlaczego nasz biwak nazywa
sie Trójka? Razem z naszym bratnim szczepem, po raz
pierwszy wybraliśmy się na biwak. Gdy dojechaliśmy na
miejsce po tak ‘długiej’ podróży do Orangeville,
rozpakowaliśmy się, a wędrownicy poszli wykopywać
samochód z dostawą jedzenia, który się zakopał w błocie.
Wrócili brudni, ale uśmiechnięci i byli gotowi do
cichego kominka (nie mogliśmy śpiewać głośno...bo zuchy
spały...).
POBUDKA, jak to zazwyczaj na biwaku bywa, trzeba kiedyś
rano wstać. Smaczne śniadanko już zjedzone, po nim mile
przywitaliśmy naszego komendanta biwaku, druha phm.
Marcina Rewkowskiego. Patrole po 3, meldują gotowość na
zajęcia. Pierwsze zajęcie -rozgrywki XV wieku. Jako
wędrownicy mieliśmy szanse pokazać jakie mamy pomysły i
wykorzystać informacje, które były nam wręczone. Jak
możemy siebie i innych nauczyć. Każdy patrol miał jakiś
inny temat z historii XV wieku i musiał przeprowadzić
swoja grę żeby każdy patrol na końcu pokazał ile sie
nauczył w jak najszybszym terminie. Nasze wspaniałe małe
zuchy miały Mini-Olimpiade, którą wędrownicy świetnie
przygotowali i przeprowadzili. Po zakonczeniu olimpiady
dla zuchów, wędrownicy zaśpiewali piękne piosenki
wędrowniczkom. „Patrole proszę rozszyfrować ten
tekst...” -OBIAD GOTOWY! Mniam... A po obiedzie:
-Wędrownicy...widzicie ten biały domek?
-Ledwo co druhu!
-Wspaniale, bo tam się spotykamy, patrole proszę trzymać
50 stóp dystansu pomiędzy soba! Do zobaczenia!
Wszystkie patrole wyruszyły, prawie wszyscy sie
zgubilismy... ale znaleźliśmy się... i dalej przeszliśmy
na drugą wyspę, gdzie zaczęliśmy śpiewać i omawiać różne
tematy. TOR PRZESZKOD! Kanadyjscy skauci wybudowali, a
polscy skautci używali. Pomiędzy patrolami były wyścigi
- kto pierwszy skończy. Gratuluje patrolowi „ Trzech
Muszkieterów i Gosia” za zwycięstwo. Nasz komendant i
oboźny też chcieli się czuć „młodzi” więc daliśmy im
szanse żeby spróbowali tak trudny i długi tor. Druh H.O.
Szymon Sekściński wygrał. GRATULACJE. Po powrocie do
głównego budynku –zuchy i wędrownicy –GŁODNI...po raz
kolejny zjedli...ale wszystko takie smaczne że szkoda
nie jeść! Mniam. Po pysznym posiłku, zagraliśmy w
bardziej spokojną grę „Czas”.
-WEDROWNICY potrzebuję was... pst...to i to...i wtedy
tak...i potem to...
Druhna Malwina przybiegła do nas i powiedziała co trzeba
zrobić dla zuchów, i od razu przebraliśmy się w mundury
i wyruszyliśmy na zewnątrz aby zuchom zrobić „Olimpijski
Chrzest”, wręczając im nagrody za ich mini Olimpiade.
Niestety ale juz dzień dobiegł końca i czas był na
ognisko Po ognisku czas na
poczestunek...smacznego...i...DOBRANOC WEDROWNICY...
POBUDKA....ahhh czy te pobudki się nigdy nie skończą?
Przecieramy oczy ze śpiochów i modlitwa witamy nowy
dzień. Czas na śniadanie a po śniadaniu Apel, i
kontynuacja naszej gry „Czas”. Przerywamy naszą grę na
szybkie pakowanie i sprzątanie... a teraz... na świeże
powietrze...,dwie drużyny gotowe do gry AMERYKANSKIEGO
FOOTBALLU. Hut hut... Mrówka leży, nadal jest przytomna,
na szczęście. Anioł nad Mrówką czuwa...ale jednak głowa
strasznie boli...OJJJJJ...
APEL W PELNYCH MUDURACH ZA 3 MINUTY! Patrole wraz z
zuchami zameldowali gotowość. Zuchom były wręczone
sprawności „Olimpijczyk/olimpijka”. Druh Marcin
pogratulował patrolowi „Trzech Muszkieterów i Gosia” za
wygraną punktacje podczas biwaku.
Spakowaliśmy zuchy, rzeczy wnieśliśmy do autobusu i
teraz nasza cała wyprawa jedzie do Kościoła Sw.
Maksymilliana Kolbe na Msze.
Dziękujemy całej komendzie -za tak wspaniale harcowanie,
druhowi Marcinowi za ułożenie doskonałego programu,
druhnie Pyzie i druhowi Janowi za przepszyne jedzonko,
oraz druhnie Malwinie za wczesne pobudki!!!
P.S. Dlaczego nasz biwak nazywał się trójka...to tylko
nasza...tajemnica....którą może kiedyś
wam...zdradzimy...ale wątpię!!!
Czuwaj,
Sam. Małgorzata
Nakoneczna
Patrolowa „Trzech Muszkieterów i Gosia”