9 marca 2008, 37 harcerek,
4 funkcyjne wędrowniczki, i 2 instruktorki wyruszyły na
Kaszuby by przeżyć ferie zimowe. Wyjeżdżałyśmy kilka
razy, stałyśmy w strasznym korku, i nawet dopadła nas
śnieżyca, ale gdy wjechałyśmy na drogę Old Barry’s Bay,
po prostu wiedziałyśmy że w końcu jesteśmy w naszym
drugim domu. Nazwałyśmy się Epoka Lodowcowa i jak
bardzo trafiłyśmy w dziesiątkę. Wszędzie leżało ponad
metr śniegu, zaspy po odśnieżaniu miały ponad 2 metry, z
dachów zwisały piękne sople, a jezioro trzeszczało lodem.
Pogoda nam dopisywała przez cały tydzień.
Pięć harcerek ze szczepu Kaszuby, 5 z Mazowsza, 5 z
Szarotek, 13 z Wieliczki i 9 z Wisły, podzieliły się na
zastępy, baraki i zaczęły pracę na terenie. Przecież
trzeba było odśnieżyć ścieżki i lodowisko, rozpakować
się i przygotować do kominka i Mszy Świętej. O 21:00
ksiądz Tomasz z Barry’s Bay odprawił Mszę i został na
kominek. Bawiliśmy się świetnie.
W poniedziałek była zmiana komendy, gdyż nasze 4 dzielne
wędrowniczki i druha Basia Wozniak wyruszały na zimowy
biwak. TAK!!!, zgadliście, spały w szałasie a w nocy
było (-25) stopni. W zamian obóz wybrał nowe funkcyjne,
które sprawiły się fantastycznie. Obóz chodził jak
zegarek, choć funkcyjne przyznały że jest to bardzo
ciężka praca. Tego dnia harcerki jeździły na łyżwach,
budowały igloo, bawiły się w śniegu i przeżyły swój
zimowy Chrzest.
We wtorek znowu w programie miałyśmy łyżwy, sanki,
zabawy w śniegu, i gry terenowe. Bo cóż tu innego robić
jak harcować w śniegu. Po powrocie wędrowniczek kominek
był bardzo udany gdyż miałyśmy nawzajem wiele ciekawych
opowieści.
W środę wędrowniczki zorganizowały nam Wielka Zimowa
Olimpiadę. Po obiedzie cały obóz pojechał na farmę
‘Sugar Bush’ na której miałyśmy okazje bawić się z
różnymi zwierzakami: kurami, krowami, końmi i kilku
dniowym cielakiem. Jeździłyśmy na sankach i kuligu,
miałyśmy ‘marshmellows’ na ognisku, oraz byłyśmy
oprowadzone po ‘Maple Syrop’ plantacji. Wróciłyśmy na
pyszny obiad przygotowany przez druhnę Joannę Szymańska,
a po obiedzie przez kilka godzin uczyłyśmy się jak
pikować (quilting). Ale to nie był koniec naszego dnia,
dlatego że o 21:30 nasze druhny zawiązały nam oczy i
zabrały nas na lodowisko na ognisko i ogłoszenie wyników
olimpiady. Po tak pełnym dniu, padłyśmy na łoża i
zasnęłyśmy jak kamienie. Niektóre harcerki niestety a
może i dobrze były zerwane w środku nocy by
przeprowadzić przyrzeczenie na łyżwach na lodzie dla
druhny Miriam Sielickiej. Witamy w naszych szeregach.
Czwartek spędziłyśmy na stogu narciarskim Alice Hill.
Ale było uciechy. Szalałyśmy tam od 11:00 do 16:00, z
krótką przerwą na lunch. Wróciłyśmy zmęczone i głodne
prosto na kolacje, a po kolacji miałyśmy taki kominek że
aż się ściany trzęsły. No i oczywiście co to by był za
wyjazd harcerski bez gry nocnej. Wyobraźcie sobie ‘glow
sticks’ i śnieg po kolana?! Ale zabawa!!!.
Piątek, jak codziennie rano, rozpoczęłyśmy Modlitwą na
lodzie, gimnastyką i śniadaniem. Na apelu dostałyśmy
punktacje w kolorowych kostkach lodu. Dzień upłynął na
grach terenowych, zdawaniu wymagań na sprawność
Łyżwiarki i wycieczce na Milenium i Karpaty. Też jak
codziennie harcerki miały szansę szukać orzeszków, które
wiewiórka chowała – a wszystko na punkty. Następny
dzień zakończyłyśmy wspaniałym kominkiem, pokazami i
okrzykami.
Aż płakać się chciało gdy musiałyśmy się zacząć pąkować
w sobotę. Każda harcerka obiecała że wróci za rok na
nasze piękne zimowe Kaszuby. Po przyjeździe na parking
Centrum Jana Pawła II jeszcze odśpiewałyśmy ze łzami w
oczach i w objęciach, naszą feriową piosenkę:
Zimowisko Epoka Lodowcowa dziękuje: druhnie Danusi
Sokolskiej za pomoc z przygotowaniami, Mrówce za
obozowanie, Kasi Lach i Celeste za kucharzowanie, Alex
za pomoc z programem, oraz druhnom Basi Wozniak, Marcie
Siemiginowskiej, Joannie Szymańskiej, Teresie Dzięgiel i
pani Jasi za pomoc z programem, w kuchni i za kulisami.
A komenda dziękuje harcerkom za wzorowe zachowanie i
wspaniały czas jaki razem spędziłyśmy. Dziewczyny
wyprostujcie się!!! Orzeszki!!! Do zobaczenia na dniu
konkursów...